Historia tej świątyni i jej umiejscowienie - w dolinie pomiędzy dwoma wciąż aktywnymi wulkanami na Jawie, Sumbing i Merapi - naprawę robi wrażenie. Co ciekawe powstała w VIII w n.e. czyli około 400 lat wcześniej niż słynny Angor Wat w Kambodży. Sama nazwa pochodzi od "vihara Budda ohr" co oznacza "buddyjski klasztor na wzgórzu". O wczesnej historii świątyni wiadomo niestety niewiele ale jedno jest pewne - taka budowla musiała być kolosalnym przedsięwzięciem wymagającym pracy prawdziwej armii robotników którzy pracowali w tropikalnym upale. Prawdopodobnie konstrukcja samej świątyni trwała około 75 lat.
Składa się ona z 9 platform które ozdobione są rzeźbami z życia Buddy - po prawej stronie szlaku są to rzeźby przedstawiające koleje jego ludzkiego życia aż do przejścia w stan Nirwany, natomiast po lewej historia wszystkich etapów jego inkarnacji zanim stał się człowiekiem...
Oczywiście znaczenie symboliczne jest dużo głębsze. Każda z platform symbolizuje kolejne poziomy mądrości które potrzebne są do osiągnięcia oświecenia Buddy. Jednak najbardziej spektakularne wydają się być trzy górne tarasy na których można znaleźć 92 potężne 'stupy' a prawie w każdej z nich posąg medytującego Buddy...
Dużo by pisać o samej świątyni ... Pan przewodnik zasypywał nas ciekawostkami... chociażby w 2010 roku Borobudur został w dużej mierze naruszony z powodu potężnej erupcji wulkanu Merapi. UNESCO pomagało przy jego oczyszczaniu z wulkanicznego pyłu który gdyby nie został usunięty sprzyjał by szybszej erozji skał z której świątynia jest zbudowana ...
.... także stwierdzam że podróż na Borobudur była warta wysiłku i poniesionych kosztów [ cena wstępu przypomina bardziej europejską niż indonezyjską - 180.000 Rp. = 20 USD ] ... zwłaszcza że okolica w której znajduje się świątynia robi ogromne wrażenie ...
także jeśli ktoś planuje odwiedzić Centralną Jawę myślę że Borobudur powinien być jednym z punktów docelowych takiej podróży ...






Brak komentarzy:
Prześlij komentarz