sobota, 7 lipca 2012

Plantacja kawy w Banaran

... czy to miejsce kiedyś przestanie mnie zaskakiwać ... ?
więc dzisiaj odwiedziliśmy Banaran, niesamowite miejsce. 400 hektarów wypełnionych po brzegi krzewami kawowca. Gdziekolwiek spojrzysz zobaczysz dojrzewające w słońcu ziarna kawy ... dla człowieka który zwykł widzieć kawę jedynie na dnie filiżanki czy kubka to naprawdę coś niesamowitego ...



 no i fakt że plantacja położona jest na zboczach góry ... na tle plantacji największy wulkan w centralnej Jawie - Merapi - potężny majestat którego wierzchołek zatopiony jest w chmurach a z krateru wydobywa się pył wulkaniczny ... w dolinie wulkanu wszystkie pola ryżowe które kipią zielenią i są zatopione w wodzie ... wooow to wszystko razem wzięte robi ogromne wrażenie ...
... w sumie pierwszy raz w życiu miałem też okazję przyjrzeć się kakao jeszcze jak znajduje się na drzewie ... Owoc kakaowca jest naprawdę duży i co ciekawe nie rośnie wśród liści tego drzewa a na jego pniu ... wygląda to dość ciekawie ...
zaraz obok plantacji kakao, można było zobaczyć jak to z drzewa po nacięciu jego kory wydobywa się mleczko kauczukowe ...
ponadto dowiedziałem się że 1 kilogram ziaren kawowca, nie poddanych jeszcze suszeniu i prażeniu, tylko po prostu zerwanych z drzewa kosztuje jedynie 400Rp [ ok. 15gr ] ...
w Banaran miałem też okazję zobaczyć tropikalne owoce jeszcze na drzewach ... np. Guava (Jambu), Star Fruit (Carambola), Snake Fruit (Salak) czy Papaya. Różnorodność owoców w tym kraju zdumiewa - chociażby odmian banana nie idzie zliczyć .... swoją drogą - pisang goreng [pl. smażony banan] - to porostu niebo w gębie ...
także wizyta na w Banaran była naprawdę udana... kawa zakupiona - także nie będzie łatwo zasnąć przez następny tydzień ...

Na tym dzisiejsza historia się jeszcze nie kończy... Ibu Hani i Ibu Atik [ Ibu = pl. Pani ] zaproponowały na dzisiaj dość nietypowy obiad ... w sumie miałem już okazję spróbować wiele rzeczy więc powątpiewałem czy mogą mnie jeszcze czymś zaskoczyć ... no bo jak się na śniadanie je krowi mózg smażony w jajku to hmmm ... ale jak się okazuje - mogą ! ...
Dzisiejsza kolacja była ... jak by to powiedzieć ... Osobliwa ...
Miałem okazję uraczyć moje podniebienie smażonymi ... żabami ! a sumie były to dwa rodzaje ... Na jednym talerzu żaby były wysmażone w mące i w jajku a na dwóch pozostałych po prostu ugotowane na czosnkowym wywarze ... nie były w żaden sposób pokrojone ... prosto z pola złapane trafiają na patelnię a później do żołądka ...



Jakie wrażenia? ... Pyszne! Bardzo delikatne białe mięso które smakuje trochę jak mięso z kraba... Jeśli będę miał okazję z pewności skuszę się ponownie..
tymczasem wczoraj miałem okazję spróbować gotowane kupry drobiowe ... no coś przepysznego ... dlaczego my europejczycy wyrzucamy to wszystko do śmieci ! ... dlatego też, jako że jestem już zaopatrzony w kulinarny podręcznik, będę wprowadzał te przepisy w życie, zaraz po powrocie ...
ktoś chętny na drobiowe kupry albo krowi mózg ? ...
jeśli nie to i tak będę potrzebował pomocy przy polowaniu na żaby;)




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz