moja szkoła - International Hotel Management School - sama w sobie jest szkołą prywatną ... jako że opłaty za naukę w Indonezji są wysokie można wnioskować że i sama szkoła prezentuje się całkiem nieźle ...
Ponieważ mieszkam w domu Pani Dyrektor to codziennie rano razem jeździmy do pracy ... tak więc w Recepcji zawsze czeka na nas komitet powitalny ...
"Selamat Pagi Ibu" i "Good Morning Mister Bartek" to słowa z którymi każdego dnia zaczynam swój dzień w pracy ..
Lekcje z reguły zaczynają się o 08:30 i kończą koło godziny 16:00 .. ale czas leci bardzo szybko ... w międzyczasie oczywiście jest godzina przerwy żeby odwiedzić kantynę i dowiedzieć się co w 'trawie' piszczy
...swoją drogą, cały czas który spędzałem w szkolnej ławce obiecywałem sobie że jak któregoś dnia będę nauczycielem to będę najgorszym belfrem jakiego można sobie wyobrazić ...
ale niestety rzeczywistość szybko zweryfikowała moje plany ...
no bo jak nie uwielbiać studentów którzy na pytanie
- Do you like football? odpowiadają ...
- Yes mister ...
- Who is your favorite football player?
- Yes mister ...
albo gdy pytam:
- Do you have brother or sister?
- Yes, I have one sister.
- Ok, she is older or younger ?
- No, no! She is my sister !
Myślę że życia w indonezyjskiej szkole nie da się nie lubić ... To jest przyjemność sama w sobie! Zwłaszcza jeśli w sali w której się uczy jest projektor, klimatyzacja i Hot Beverages Service na telefon ...
No i do tego jeszcze pracownicy z Accademic Office ... zawsze uśmiechnięci i pomocni ...
mamy już nawet swoją grupę wsparcia jak trzeba zrobić cichą dezercję ze szkoły bo najzwyczajniej nie ma co robić ... albo ogarnia nas zmęczeniowa głupawka...
to wszystko razem jak się zbierze w całość powoduje że praca nauczyciela może by przyjemna.. dlatego serce mi krwawi że za 2 tygodnie będę musiał opuścić IHS...
wrrr ....
ale kto wie ... może jeszcze kiedyś tu wrócę ....
TAK! Tej myśli będę się kurczowo trzymał !



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz