czwartek, 2 sierpnia 2012

Ramadan & Puasa

Co za wieczór ...


Zostałem zaproszony na oficjalne spotkanie ze wszystkimi pracownikami szkoły na wspólne 'przerwanie postu' który oczywiście związany jest z Ramadanem ... trwa on około 30 dni i w tym czasie muzułmanie poszczą - nie jedzą i nie piją od wschodu do zachodu słońca. Post to nie tylko głodówka ale też czas na wyzbycie się negatywnych myśli i zachowań. Ramadan to święty miesiąc dla muzułman na całym świecie. Każdego dnia post ( ind. puasa ) zostaje przerwany gdy około godziny 17:30 kiedy z meczetu można usłyszeć Azan czyli nawoływanie do modlitwy... wtedy wszyscy zasiadają do długo wyczekiwanego obiadu...
A co ze śniadaniem? Otóż śniadanie je się wcześnie rano - około godziny 3 nad ranem - i jest ono dość treściwe dlatego że musi wystarczyć aż do kolacji. Gdy zje się śniadanie wszyscy idą do meczetu na wspólną poranną modlitwę. Po powrocie z reguły krótka drzemka i zaczyna się normalny dzień....
Wspólne przerwanie postu dało przede wszystkim możliwość żeby poznać wszystkich pracowników szkoły ...

ale na oficjalnym spotkaniu oczywiście się nie skończyło i wspólnie z naszą drużyną 'dżi' po oficjalnym obiedzie wyruszyliśmy na miasto ...
no i teraz parę słów o tym jak w Indonezji spędza się wspólnie wieczory ze znajomymi ...
no bo jak można spędzać wieczór w kraju w którym nie pije się alkoholu ...
Otóż jest całe mnóstwo ulicznych 'siedzisk' i kafejek w których można ciekawie spędzić czas. Co ciekawe zamiast piwa serwuje się tu: kawę, herbatę czy mleko. I o dziwo w życiu bym nie powiedział że gorące mleko, parzone z imbirem może być takie dobre! Według mnie - niebo w gębie!
Do tego na zakąskę 'pisang karamel' czyli banan smażony w cieście i oblany karmelem ... jeśli to Was nie przekonuje dodam że wszystko za symboliczną cenę 2 złotych ...  jest ktoś chętny ?
Oczywiście zajęliśmy miejsce na chodniku i wspólnie z Elidą, Siską, Fatmą i Gideonem przystąpiliśmy do dyskusji ....


w trakcie naszego spotkania na chodniku oczywiście nie zabrakło chodnikowych grajków którzy przygrywali na indonezyjską muzykę zwaną 'campursari' która jest bardzo melodyjna i szybko wpada w ucho ... przyszły do nas też dwie panie ubrane w tradycyjne indonezyjskie stroje żeby nam pośpiewać ... chociaż najlepszy był starszy pan który przyszedł z nimi i przygrywał akompaniament na indonezyjskim instrumencie 'citara' ...


mogę tylko dodać że wieczór się udał i przekonałem się bez piwa też można :)
na szczęście nie muszę długo czekać i w sobotę mamy kolejny break fasting ...
och, jak ja uwielbiam to miejsce ....

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz