piątek, 15 czerwca 2012

Bandungan czyli uroki indonezyjskiej wsi ...

.. Bandungan.... To miejsce ktore dzisiaj odwiedzilem, ale ciiiii..... Lepiej nie mowic tego glosno... Jeszcze ktos uslyszy.... dlaczego? moze dlatego ze jest to w Semarang miejsce znane z prostytucji... ale oczywiscie nie taki byl cel mojej wizyty. Przede wszystkim jest to bardzo urokliwe miejsce oddalone zaledwie 20km od Semarang ... cel wizyty byl bardziej turystyczny bo rzeczywiscie jest to niesamowite miejsce znane z 'Gedong Sono' czyli kompleksu starozytnych swiatyn ukrytych na zboczach gory na ktorych mozna znalezc tez niesamowite goraca zrodla w ktorych termalna woda osiaga temperature wrzenia a zapach siarki unoszacy sie w powietrzu przyprawia o zawroty glowy... ale to nie wszystko... W tej wsi mozna tez zobaczyc cos bardziej przyziemnego a mianowicie codzienne zycie ludzi ktorzy utrzymuja sie z rolnictwa i prowadza bardZo proste zycie... Kazdego dnia z samego rana wychodza na pola ryzowe zeby ciezko pracowac w polu.. widok starszych kobiet niosacych kosze pelne zbiorow ale uginajacych sie pod ich ciezarem daje do myslenia... jak bardzo my, ludzie zachodu, jestesmy przywyczajeni do naszych magicznych supermarketow w ktorych za kilka papierkow mozna bez wiekszego wysilku kupic doslownie wszystko... tutaj jest zupelnie inaczej... Ludzie drza gdy slysza nazwy 'Carrefour' czy 'Tesco'... wiem ze ciezko w to uwierzyc ale rzeczywiscie tak jest.. przekonalem sie o tym na wlasnej skorze kiedy to ktoregos dnia poprosilem mojego znajomego zeby pojechal ze mna do Hipermarketu... Stanowczo odmowil... poczatkowo bylem bardzo zdziwiony ale pozniej wytlumaczym mi ze najzwyczajniej w swiecie nie czuje sie tam komfortowo... bo to takie nowoczesne...bo ludzie tam tacy jacys inni... bo wszyscy beda sie gapic... bo chociaz wszystkiego jest tam tak duzo to w gruncie rzeczy tak niewiele mozna stamtad wyniesc... .. byly to powody ktorych ja nie rozumialem, a ktore ludzi tutaj przyprawiaja o drzenie... ... ale co ciekawe nie spotkalem w Bandungan ani jednej osoby na ktorej twarzy mozna byloby zobaczyc smutek... chociaz zycie nie jest uslane rozami to mysle ze ludzie tutaj skupiaja ze na jego pozytywnych stronach... No i jedno jest pewne! musielibyscie zobaczyc jak wyglada ich miejsce pracy! dalekie to od wizji zamknietego biura w ktorym ludzie godzinmi wpatruja sie w ekran monitora i czesto traca przy tym kontakt z rzeczywistoscia... Widok z balkonu mojego pokoju to bylo cos czego nie da sie zapomniec... Rozciagajace sie po horyzont pola ryzowe na ktorych rosna niezliczone palmy... zielen ktora jest tak intensywna ze az razi w oczy... widok poteznych wulkanow ktore swoimi wierzcholkami dotykaja nieba i rozpraszaja biegnace wokol nich chmury... szum wody ktora co pare metrow plynac tworzy wodospad spadajac z jednego poziomu pola na drugi... cala ta roznorodnosc roslin od pomaranczy rosnacych na drzewie az po banany ktore az sie prosza zeby je zerwac bo mialy juz wystarczajaco duzo czasu zeby w pelni dojrzec... i do tego jeszcze te motyle ktore czesto zachwycaly swoimi rozmiarami, podlatujace czesto na wyciagniecie reki... to wszystko powodowalo ze nie chcialem opuszczac tego miejsca... Indonezja! ohh to zakatek swiata ktory nie moze zawodzic swoim urokiem... Ohhh, nawet piszac to i przywolujac te obrazy na mysl poczulem sie jak w innym swiecie... jakims takim lepszym... bez tego calego przepychu i wiecznego pospiechu... jak pomysle o Europie i czlowieku ktory siedzac w domu wpatruje sie godzinami w ekran telewizora, ogranicaajac sie tylko do zmian kanalow.... wrrrr... chociaz do niedawna sam tworzylem ten schemat... ale duzo sie tutaj nauczylem i duzo zrozumialem.... jednak nie bez powodu powstalo powiedzenie ze to 'podroze ksztalca' z ktorym sie obecnie zgadzam w 101%.. oj wlasnie azan zaczal nawolywac do modlitwy a to oznacza ze jest juz 19:00... wiec czas konczyc ten post... niedlugo wyskrobie cos nowego....

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz